Sebastian Kalota

Rozmową z Sebastianem z Beef'N'Roll'a rozpoczynamy serię rozmów z członkami Rodziny Foodtruckowców. Chcemy poznać ścieżki, które doprowadziły ich do Food Trucka, pozytywne jak i te gorsze strony ich działalności. Jakie mają pasje, marzenia. Zatem - zaczynamy:

Food Truck – decyzja przemyślana czy spontaniczna? To pasja czy pomysł na biznes?

Decyzja troszkę spontaniczna. Mieliśmy w planach otworzyć lokal, gdzieś po drodze pojawił się pomysł, aby jednak zbudować samochód. Rynek foodrtrucków jest jednak dużo mniejszy, więc tu upatrujemy naszej szansy. Oczywiście jest to pomysł na biznes zrodzony z pasji do jedzenia, gotowania, świata kulinariów. Długi okres czasu zajmowaliśmy się winami, a jest to temat ściśle łączący się z jedzeniem. Właśnie wina to kolejna nasza pasja i chcielibyśmy ją kiedyś połączyć z tą gastronomiczną.

Czy coś zmieniło się w podejściu warszawiaków do ulicznego jedzenia odkąd pierwszy raz wyjechaliście na ulice Warszawy?

Tak. Wydaje nam się, że coraz większe zaufanie towarzyszy naszemu biznesowi. Ludzie nas szukają, jeżdżą za nami w różne miejsca, co dodaje nam skrzydeł.

Na pewno mieliście dużo różnych przygód „po drodze”. Jakaś opowieść z humorem?

Przygody były, czy humorystyczne? Różne, głównie nauka prowadzenia tego specyficznego biznesu, który do najłatwiejszych nie należy.. Generalnie dużo się śmiejemy, mamy pozytywne podejście do życia.

Czy Beef’N’Roll to Wasze jedyne zajęcie zarobkowe?

Główne, prowadzimy jakieś poboczne projekty, które mogą stanowić dodatkowe źródło zarobków w przyszłości plus troszkę jeszcze winami się zajmujemy.

Co najbardziej lubisz i cenisz w pracy foodtruckowca?

Oczywiście niezależność. To dlatego zrezygnowaliśmy z pracy w korporacji. Dużo przebywamy na świeżym powietrzu no i jemy dużo wołowiny, którą uwielbiamy 🙂 Wiele satysfakcji daje nam ta praca, to, że stworzyliśmy coś co nasi goście lubią i cenią, to jest wartość nie do przecenienia.

Rozwój foodtruckowego biznesu w Polsce jest nieunikniony (w USA, w samym Nowym Jorku jest około 2000 food trucków). Jakie widzisz największe wady a jakie zalety takiej działalności. Na co mogą liczyć przyszli foodtruckowcy?

Największy problem to oczywiście miejsca do sprzedaży. My specjalnie nie mamy na co narzekać, gdyż cały tydzień mamy co robić. Drugim minusem jest pogoda i sezonowość tego biznesu, jesteśmy bardzo uzależnieni od warunków pogodowych. Zalet jest równie dużo co wad, jak zapewne w większości biznesów, ważne, aby nie zrażać się niepowodzeniami, jeżeli robi się coś z głębi serca karma nam odda co dobre. Takim banałem zakończę 🙂

.

Beef'n'Roll